|
efka_s 05.05.2007
Z pamiętnika ciężarówki…
Początki
Tuż po tym jednym razie kiedy to nie strzelałam do plemników, a jajo zostawiliśmy bez żadnej ochrony…dosłownie po kilku dniach…zaczęłam się czuć dziwnie.
Myślałam że to jakaś grypa. Po prostu zwaliło mnie z nóg, mogłabym spać 24 h na dobę. Stwierdziłam że to wina PKP, zbyt dużo podróży ostatnimi czasy. Tak czy siak, zawsze jest to męczące. Wibracje w które się wpada jadąc pociągiem mimo bezczynności siedzenia w nim powodują, że człowiek czuje się jak po całym dniu chodzenia po górach. Ciekawe czy to odchudza. Pewnie tak, bo zawsze jak wracam spodnie spadają mi z tyłka. Uwaga - nowa reklama przewozów regionalnych PKP: marzą ci się pośladki bez cellulitu? Przejedź się z nami z Gdańska do Krakowa! Badania medyczne potwierdziły że podróże naszymi pociągami odchudzają i są najbardziej skuteczne w walce z cellulitem! Po co ci drogie urządzenia z Telemarketu! U nas 3 godzinna kuracja tylko za 26 zł i zniżki studenckie!
…dobra, już koniec nabijania się z tej biednej instytucji.
W każdym razie zwalając całą winę na PKP miałam nadzieję że jednak nie jestem w ciąży, bo mimo wszystko było to typowe „chciałabym, ale boję się” z przewagą na drugi człon zdania…
Za ciążą przemawiały jeszcze inne symptomy. Np. mój nos stał się porównywalny do nosa Jean-Baptiste Grenouille’a, psychopaty z filmu „Pachnidło”. Zaczęłam czuć nie tylko to, co gotuje sąsiadka z boku, czy z piętra niżej. Zdałam sobie sprawę że to wcale nie prawda, że świat jest w dobie XIX wieku totalnie wysterylizowany z zapachów. Wszystko jakoś śmierdzi, lub pachnie.
Niektóre zapachy zaczęły też wywoływać wymioty. I wtedy zaczęłam panikować.
- Jesoo, co myśmy zrobili ?!?!?! Ja się nie nadaję do bycia w ciąży, rodzenia i w ogóle wychowywania dzieci !!!!
Mój mąż spokojnym tonem przypomniał że takie wnioski należało wysunąć wcześniej.
Z drugiej strony uspokoił mnie trochę katar i kaszel, którego nabawiłam się pomiędzy Łodzią a Warszawą w niedogrzanym przedziale pociągu. Może to jednak nie ciąża, tylko jakieś złośliwe grypsko. Ciąża spoko, ale może za jakieś kolejnych 5 lat…
Nadszedł dzień kiedy miałam dostać okres. Nie mogłam czekać ani dnia dłużej, bo myślałam tylko o tym. Test – trzeba zrobić test. Ostatnia nadzieja że to jakiś zmutowany wirus grypy żołądkowej…
Test stwierdził ciążę. Minuta ciszy. On się uśmiechnął, ja z wrażenia zrobiłam to, co na ten czas było zupełnie naturalne - puściłam pawia.
Kurka, to faceci powinni zachodzić w ciążę. Przypomniało mi się jak Chylińska opowiadała w telewizorze Wojewódzkiemu o reakcji swojego męża na wieść o pozytywnym wyniku testu ciążowego : - czy mogę prosić o instrukcję do tego testu?
…z drugiej strony to ciekawe czy kiedy to oni zachodziliby w ciążę, czy zachowywali by wtedy swoją „zimną krew”? Heh, podejrzewam ze dopiero by marudzili. Skoro każdy facet umiera przy gorączce 38 stopni…
Podsumowując, w najgorszym momencie historii (przynajmniej polskiej), w sukurs Romanowi i innym oszołomom urodzę obywatela IV RP. Może by jednak wyjechać…
Pierwsze miesiące
Kolejne dwa miesiące z hakiem spędziłam na wymiotach i odsypianiu. To znaczy prócz wymiotów najzwyczajniej jak zwykle pracowałam, niemniej jednak nudności i wymioty mi w tym skutecznie przeszkadzały. W ogóle to są jakieś mity, że to są tylko poranne mdłości. Owszem zaczynają się rano ale kończą jak się zaśnie. Wymioty wywoływały nie tylko zapachy, potrawy, ale też niektórzy ludzie, lub ich pomysły…
Próbowałam różnych sposobów znalezionych w sieci, czy zasłyszanych u znajomych. Ale nie pomogła ani herbatka z imbiru, ani suchary. Odkryłam że jedyną rzeczą po której nie jest mi niedobrze, to piwo. Widać dziecko wdało się w tatusia. Nie trzeba będzie robić badań żeby ustalić ojcostwo;)
|