|
efka_s 09.08.2006
Ślub kościelny, część I
Zaczęło się pięknie. Naoglądaliśmy się filmów o buddyzmie i poniosło nas w sfery ducha. I właśnie wtedy, kiedy, może nie osiągnęliśmy nirwany, ani oświecenia, ale ulegliśmy tej duchowej atmosferze, oraz odczuliśmy totalny brak tejże sfery pomiędzy kodami html, a codziennym stresem …postanowiliśmy wziąć ślub kościelny. Wszak zwykły cywilny ślub nie ma takiej rangi i zawsze się można rozwieść. A tu – do końca mojego lub twojego, na amen i basta. Widać człowiek potrzebuje kompletnego szaleństwa żeby wyrazić się i swoje uczucia.
No więc nie wiele myśląc postanowiliśmy i wszem wobec zakomunikowaliśmy. Oczywiście z naszym pojęciem o Realu (czyli żadnym) po trochu mieliśmy nadzieję, ze jak już zakomunikowaliśmy to się samo stanie, czy coś…
Tryby rzeczywiście same się uruchomiły. Na drugi dzień brat znalazł salę na przyjęcie do wynajęcia, a mama zamówiła torty. Teściowa kupiła materiał na sukienkę. Tato przyniósł papier fotograficzny do drukarki na zaproszenia. Telefony się urywały. Kuzynki zaczęły się odchudzać. Wszyscy jakby od razu dostali świra.
Ale jak to, tak szybko…Przecież wiadomo, że najpierw projekt funkcjonalny, potem grafika a na końcu oprogramowanie…
Serwer grzendowy przyszedł nam z pomocą i się zawalił. Sorry Mamo, sorry Tato, ale musimy do roboty, ratować serwer …zadzwonimy, przyjedziemy.
Ale chwila, nie tak łatwo. Jak chcecie ślub to musicie iść do księdza bo to trzeba wcześniej. Nie da się tak z dnia na dzień. A jak pojedzie na wakacje?
No dobra. To idziemy. Jakoś będzie.
Ksiądz o 21 wpuścił nas przestraszony że przyszliśmy w sprawie pogrzebu, ponieważ nieopatrznie wydizajnowałam się na czarno… a może miny mieliśmy nietęgie.
Ale dobrze że tak pomyślał, bo pora była niezbyt stosowna.
Umówiliśmy się jednak na bardziej stosowną. Za kilka dni. Spisanie protokołu miało zająć dłuższą chwilę. No cóż, może dużo pisania…wszystkie dane osobowe, czy będzie przychodził spam?
Następnym razem przeszliśmy do konkretów. Już na wstępie 10 przykazań, Skład Apostolski itd. Łojezjuuu - że tak powiem po katolicku. Niby to każdy ma we krwi…ale nie pamiętam. Skończyłam podstawówkę 15 lat temu! A poza tym ja chce tylko ślub a nie od razu wszystko;)
No to proszę przyjść jak się nauczycie i 2 karteczki na drogę. Na karteczce do podbicia
parę pieczątek: katechizacja przedmałżeńska, obowiązkowo 3 wizyty w poradni rodzinnej plus spowiedź (też musi być pieczątka że dostaliśmy rozgrzeszenie). Porada co do ostatniej pieczątki – skoro mieszkamy razem to powinniśmy iść do spowiedzi dopiero przed ślubem, bo to żaden ksiądz nam nie da rozgrzeszenia.
Czy to nie jest czysta hipokryzja zatem, że mam żałować czego nie żałuję i to tylko na dzień przed?
Nie wiedziałam że sfera duchowa może być tak zbiurokratyzowana. Uff, z tego co pamiętam prostsze jest założenie firmy. No cóż, może firma dwuosobowa wymaga więcej pieczątek…
Mama dzwoni codziennie. Co z tą sukienką? No mam już materiał, tylko nie wiem jak ma wyglądać... Po co mi sukienka dwa miesiące wcześniej??? No ale krawcowa musi ją uszyć. Zejdzie jej. Dwa miesiące będzie ją szyła?
Gadam z Żabą na gg. Żaba ma już sukienkę i buty na nasze wesele. A my nie, ani butów, ani sznurówek. Rayne mówi, że tak, jak na grzendzie wszystko się spóźnia, to zakłada się że ja pójdę do sklepu po sukienkę na dzień przed i będę klęła że nie ma mojego rozmiaru.
Dzwoni krawcowa. Dostała numer od mamy. Wspaniała kobieta sama na to wpadła że niektórzy są niereformowalni. Umawiam się z nią na wtorek. W poniedziałek idę na miasto i
kupuję kolejny materiał. Oczywiście czerwony. Mama się załamie.
Zostało mało czasu. Na grzendzie jakieś błędy, a nasz direktor IT Borys jedzie na wakacje. Super;(. Szukam w necie tych katechizacji i poradni. Okazuje się że jest wypasiona strona Duszpasterstwa Rodzin a na niej wersje wieczorowe dla pracujących i wersje skomasowane dla zapóźnionych w weekendy. Wybieramy wersję dla zapóźnionych i z mocnym postanowieniem poprawy oczywiście spóźniamy się…może w kolejny weekend zdążymy.
Wysyłamy zaproszenia. Większość musimy drukować od nowa, bo prośba o potwierdzenie przybycia zawiera zdezaktualizowaną datę…
No dobra, to chociaż poradnia.
Pierwsze podejście – środa o 19. Wjeżdżamy, ale okazuje się że jest 10 osób, a pani przyjmie tylko jedną parę. No to ok., następnym razem będziemy koczować wcześniej.
I tak jest co robić. Grzędowe bloki nieskończone, funkcja meblowania rozgrzebana…
|