Wszystkich grzędowiczów, grzendosceptyków i grzendoprzeciwników intensywnie przepraszam za ostatni zastój i zaniedbanie własnej grzendy i u(g)rzędowania, ale już niebawem właczę program dupa-krzesło-komputer-strona.
Usiłuję jedynie zrobić tu dość duże przemeblowania, ponieważ z jednej strony bałagan, a trochę też niefunkcjonalnie. Oczywiście wiąże się to z różnymi dziwnymi ruchami, które dla mnie również oczywiste nie są;)...poza tym że ich nie widać, bo zabawiłam w Realu.
A'propos Realu, to może przejdźmy do konkretów:
-co z tym winem?
-czy ktoś tu jeszcze coś pije?
-kiedy zebranie siorbacze?
# Opublikowane przez grzenda.pl : 02:10
Podsumowując czas ostatni...hm, no... bo raz, że dużo nas w mediach było, dwa, bo niby się działo. I co z tego wynika?
Dostaję dużo opinii na temat naszej "niesłusznej antypatii" w stosunku do mediów.
"No bo to przecież reklama".
Dementując różne plotki, to w zasadzie tylko pisma kobiece mnie denerwują, tym bardziej, że z doświadczenia wynika, że najgorzej mieć z nimi do czynienia, ponieważ, wszystko potrafią przerobić na Totalną Pierdołę, a obserwując ruch na stronie, to akurat po artykułach w "prasie kobiecej" nie wiele się zmienia. Dowodzi to również mojej tezie, że rzadko kto z "czytelników" tego typu prasy używa jej do czytania. Jest to raczej poklatkowy film promujący odchudzanie, ewentualnie dla powstrzymania od ekstremum - walkę z anoreksją.
Wertując ostatnio z przekory "dział kobiecy" w Internecie, doszłam do wniosku, że jest on przeciwko kobietom. Same pierdoły, po prostu. W zasadzie wg nich, to mózg kobiety dzieli się na 4 części: 1)moda i uroda, 2) twój partner, 3)kuchnia, 4)odchudzanie. Generalnie promowany model kobiety, to taki, która żeby zapewnić sobie byt, czyli mężczyznę, cały swój czas poświęca wklepywaniu kremów, żeby nie utracić swojego jedynego potencjału.
No i luz. Może to i opcja wygodna. Prawdziwie grzędowy styl życia.
Z drugiej strony nasza Grzenda stała się ostatnio, obserwując różne opisy na linkach do nas itp. sztandarową stroną feministyczną, co też, dementując następną pulę plotek, mija się z prawdą. Owszem, grzenda feminizuje, ale nie może być uważana, za czołową ideologię feminizmu, bo chyba większość feministek by się obraziła. Była i jest po środku targetu, z jednej strony feminizuje, z drugiej trochę bada, i generalnie czasami robi to, czego nie wypada;) Rym wzięłam od Mickiewicza oczywiście. To, co zauważyłam, to ludzie zupełnie nie wiedzą, czym jest feminizm, i strasznie się go boją, szczególnie zaś kobiety. Często nawet kobiety sukcesu, zastrzegają, że nie są feministkami... cóż za widmo nad narodem? Odsyłam tu zainteresowanych do stron prawdziwych feministek z organizacji
Ośki czy
Efki. Może nie taki diabeł straszny ja się go boją...można przynajmniej sprawdzić.
Ciekawą kwestią stał się też ostatnio stały punkt programu: szowiniści, którzy do nas piszą, czy jakoś istnieją wokół. Emocje, które wzbudził blogowy słynny Tyran, to nie wszystko. Zaczęłam ich dzielić na trzy kategorie.
1.Szowinista - naturszyk
2.Szowinista - katolik
3.Szowinista wyemancypowany.
Najmniej niebezpieczny jest oczywiście szowinista-naturszczyk. Ma on zwykle zbyt słabą argumentację dla swoich poglądów, żeby w przeciągu 15 minut nie stać się skrajnym feministą. Poza tym typ ten jest zwykle z natury dobroduszny, ze sporymi zadatkami na pantoflarza, a z jego klasycznym pojęciem mężczyzny jako głowy rodziny, będzie się udzielał;) Inna opcja w tej kategorii to szowinista-naturszczyk-debil, ale na szczęście w necie nie da się oberwać w głowę pałą, co ma dwie strony medalu, bo dyskutować z nimi też można tylko pałą, czyli nie ma sensu.
Szowinista-katolik to opcja bardziej niebezpieczna, jak się przekonałyśmy, kiedy tvp zaprosiła nas do jednego tokszoła, nie będę przywoływać kiedy, bo wyjdzie na jaw ściema, że nie pracowałyśmy tam jako statystki. Ujawnił się wtedy Okaz, który w wieku (na oko) lat 30 chwalił się, iż jego małżonka oczekuje właśnie piątego potomka. Na pytanie, co będzie, jeśli z taką gromadą na utrzymaniu straci pracę, powiedział: "będę się modlił". Ciekawe czy jeśli dojdzie do piętnastki w płodzeniu, czyli za 10 lat, to Bóg Ojciec będzie dalej tolerował tą głupotę. W każdym razie typ ten jako fanatyk jest o tyle niebezpieczny, że jest odporny na wszystkie informacje spoza epoki średniowiecza. Będzie więc, płodził te dzieciory, dopóki biedna kobieta nie umrze z wycieńczenia, bo po piątym, czy dziewiątym to i tak przestanie się opierać i zacznie się modlić. Jak wiadomo antykoncepcja dla szowinisty-katolika jest nie do przyjęcia, jak i wiele innych rzeczy. Z pozoru błahe myśli, ale należy się przygotować na takie niebezpieczeństwa. Naszym krajem zaczynają rządzić właśnie takie okazy, a to tylko pokaz ich myślenia w praktyce.
Inne przykłady "kulturalnych" działań szowinistów-katolików na
www.spam.art.pl (o marszu homoseksualistów, proces Nieznalskiej etc.)
Opcja najbardziej niebezpieczna to szowinista wyemancypowany. Jest to szowinista, który jako istota świadoma i rozumna korzysta z dorobku zarówno patriarchatu, jak i feminizmu, łącząc to wszystko w swojej filozofii i wykorzystując do różnych para-intratnych celów życiowych. Typ ten też chętnie robi dzieci, ale z zupełnie innych pobudek. Zwykle służy to jego karierze utrzymanka, lub rentiera. Feminizm wmawiany partnerce, nie tylko uwalnia od wszelkich trosk, ale też wzbudza litość rodziców i młodocianych kochanek.
Typy te można spotkać w środowiskach inteligenckich lub około-artystycznych, szczególnie wśród osób studiujących ponad 14 lat. Cechy charakterystyczne: śpiewa, lub pisze wiersze, twierdzi, że kac i kobiety służą natchnieniu?itd. W sumie dla Krakusów to nic nowego, turystom polecam oglądanie Okazów przechadzających się po placu Nowym w Krakowie z dowolnej witryny-ogródka któregokolwiek pubu w godzinach od 22-8, godziny szczytu 0:0 - 3:0.
Po czym poznać Okaz: wchodzi, rozgląda się, odwiedza wszystkie zakamarki knajpy, jakby pierwszy raz ją zwiedzał, wymienia serdeczne uściski i krótkie pogawędki z wszystkimi znajomymi, których nie widział od ubiegłego wieczora, po czym zajmuje dogodny punkt strategiczny, w miejscu z dobrą widocznością.
Na szczęście wg grzendowych statystyk większość (90%) facetów, którzy do nas piszą, nie podpada pod te kategorie i jest OK.
Kolejnym punktem rozważań zblazowanych jest wyjątkowy blaz, jakim jest nałóg upubliczniania swoich myśli. Tak jak i wystawy. Z tym ginekologiem to przesada, jednak to zawód wyjątkowo nie estetyczny, ale chyba mi zbrzydło bycie tzw. artystą. Choć czasami jest to śmieszne, bo można z tego podobnie korzystać, jak z żółtych papierów. Ale mimo wszystko beznadziejne. Czuję się jak Lepper, chociaż on pewnie tak nie czuje. Koniec z tym wszystkim...zero wystaw, zero mediów. Schowam się do nory. W sumie najfajniej byłoby pozostać bytem internetowym. Tak, więc popracuje nad portalem, byt będzie bardziej interaktywny i rozmyty.
Nius: chyba się uda otworzyć grzędową galerio-sklepo-knajpo-żłobek w Analogu, byłoby fajnie.
I tym optymistycznym akcentem:
KONIEC Z(G)RZĘDZENIA na dzisiaj.
# Opublikowane przez grzenda.pl : 05:02